Stoję na krawędzi życia i śmierci. Od kilku godzin próbują mnie uratować od śmierci. Nie rozumieją, że ja już nie chcę żyć.
Ten świat jest nudny i krzywdzący.
Po co chcą mnie więc uratować, by dalej się nade mną znęcać ? Czy nie błagałam ich już w lamencie by przestali?
Przecież im na mnie nie zależy "Jesteś tylko pustym pasożytem !", krzyczeli.
To nie był gniew, to była nienawiść skierowana tylko i wyłącznie do mnie, więc czemu mnie teraz ratują ? Czemu to robią skoro, chcą bym umarła, skoro ja chcę umrzeć ?
To wszystko jest bezsensu...
Słyszę na sali krzyki ludzi i dźwięk respiratora. Lekarze jak widać próbują zmienić mój stan, ale to przecież nic nie da.
Żałosne człowieczeństwo, nienawistni ludzie.
Miałam przez całą operację otwarte oczy. Patrzyłam na tych ludzi,a oni bali się mnie.
Nie czuję bólu, znieczulenie nie było mi nawet potrzebne. Dlatego można mnie pomylić z masochistką.
Ja nie sprawiam sobie bólu umyślenie, po prostu to samo przychodzi.
Czuję zimno, rozchodzące się po całym ciele.
Ci ludzie znowu coś krzyczeli, ale co ? Sama nie wiem, widziałam tylko pustkę przed oczyma. Śmierć jest przerażająca dla innych, ale nie dla mnie.
Nie boję się jej, tak jak inni. Jestem dziwna, wręcz chora psychicznie. Niby się nie wyróżniam, ale zwracam swą uwagę.
Dotychczas to nade mną się znęcali, ale teraz ? Teraz to już się skończy. Ten cały ból minie, już na zawsze...
Jednak moja dusza będzie błąkać się bezkresów, na tym świecie. Jak widać nawet w Piekle nie będą mnie chcieli, a szkoda.
Łatwiej było by już wycierpieć i to skończyć, a nie umrzeć, ale żyć.
Ciało może i umrze, ale dusza zostanie ze wspomnieniami, więc czy warto umierać w tej chwili ? Sama już nie wiem, czy warto jest to kończyć, a może lepiej jest zawalczyć ?
Zaraz jednak nasuwa się pytanie- Tylko po co ? I tak nikt Cię nie chce i nie potrzebuje ! Jesteś tylko i wyłącznie zabawką, pasożytem...